Zbliża się koniec roku, a Pan w pracy. W sylwestrową noc tez pan nie próżnuje.Dla choreografa ta noc jest zawsze szczególna. Tak naprawdę nie pamiętam, kiedy w sylwestra się bawiłem.Do ostatniej chwili przygotowuje się, a potem realizuje pokazy, widowiska, trwa wielkie show. No, ale cóż, ktoś musi pracować, żeby bawić się mógł ktoś.W tym roku mam to w podwójnej dawce, przygotowuję choreografię do dwóch ogromnych telewizyjnych przedsięwzięć sylwestrowych - dla TVN w Warszawie i TVP 2 w Zakopanem. Już zapowiadam, że będzie się działo !
Skoro obie imprezy wychodzą " spod jednej ręki " będą podobne ?
Przeciwnie ! Każda powstaje wedle innego pomysłu i scenariusza reżyserskiego, każda ma odrębny charakter i styl.W Warszawie będzie to nowoczesne show z mnóstwem największych hitów światowej muzyki i innowacyjnych technik scenicznych. W Zakopanem stawiamy bardziej na tradycję, wspomnienia, zabawę, całość utrzymana jest w gorącym klimacie z oprawą muzyczną i tańcami.
Potem nie zwalnia Pan tempa - czeka nas premiera Pańskiego pierwszego autorskiego spektaklu teatralnego.
Tak nosi on tytuł " Boxality ", pracowałem nad nim od dawna. Jest to rzecz, jakiej jeszcze chyba u nas nie było. Historia opowiedziana przez taniec, między profesorem i klasycznym teatrem. Uniwersalny temat, jak i śmiałe środki wyrazu pozwalają wierzyć, że spektakl stanie się wyznacznikiem nowych standardów. Czekam z niecierpliwością na marcową premierę .
Ten rok będzie dla Pana wyjątkowy z uwagi na przypadający w nim jubileusz 25-lecia istnienia Pańskich szkół tańca. Mówią, że roztańczył Pan cały kraj !
Skoro tak mówią, to z przyjemnością mogę potwierdzić, że tak rzeczywiście jest. Choć początki nie były łatwe.Na pierwsze zajęcia, zorganizowane w Ośrodku Kultury Ochoty, przyszły ledwie cztery osoby, w tym para fantastycznych emerytów. Z czasem jednak mój taniec zataczał coraz szersze kręgi - i tak oto mam dziś 9 szkół, rozproszonych po całym kraju, do których chodzą tysiące ludzi, młodych i starszych. Jestem niezmiernie dumny, że udało mi się stworzyć miejsca, gdzie mogą realizować marzenia. W 2017 roku zamierzam otworzyc dwie nowe szkoły - w Krakowie i we Wrocławiu, właśnie "dopinam" szczegóły. Od początku moją dewizją jest najwyższa jakość kształcenia. Dlatego proces powstania kolejnych jest dość długotrwały, poprzedzony starannym doborem kadry nauczycielskiej i menadżerów. Zresztą, sam nieustannie wszystkie nadzoruję.
No tak, bo jak się uczyć, to u najlepszych! Pan - 12-krotny Mistrz Polski, laureat turniejów zagranicznych, dyplomowany nauczyciel Brytyjskiego Towarzystwa Tanecznego, sędzia międzynarodowy tańca towarzyskiego i nowoczesnego, legitymujacy się tytułem magistra w dziedzinie tańca sportowego - jest autorytetem w tej dziedzinie.
Nie wiem, czy ważniejsze jest tu doświadczenie warsztatowe i wiedza, czy też energia i pasja, którą potrafisz " zarazać " ludzi, co powoduje, że chcę za tobą podążać. Myślę, że jedno i drugie ma znaczenie.
Co ciekawe, zaczął Pan tańczyć dość późno, mając 19 lat!
To tylko świadczy o tym, że na marzenia zawsze jest czas! W tym wieku wielu tancerzy kończy karierę, dla mnie ona się otwierała. Wiek okazał się moim atutem. Byłem dojrzały, ukształtowany, wiedziałem, co chcę robić i co chcę ludziom pokazać. Postawiłem na jedną kartę. Pracowałem fizycznie, by zapewnic sobie środki na naukę. Kiedy uznałem, że czas ruszyć w świat, by doskonalić warsztat, sprzedałem wszystko, co miałem-"malucha" magnetowid i deskę surfingowa - i kupiłem bilet do Londynu. Z tego, co zostało, mogłem się tam utrzymać zaledwie parę dni, więc poszukałem dorywczej pracy, a trenowałem wieczorami, nieraz do późnej nocy. Bywało ciężko, ale chcieć to móc, a ja bardzo chciałem. Dlatego kiedy młodzi ludzie mi mówia, że nie stać ich na taniec, nie do końca im wierzę. Pieniądze nie są ważne, ważna jest motywacja.
Rodzina Pana wspierała ?
Mama uważała, że z tańca i choreografi nie da się żyć. Tymczasem,gdy robi się coś, co się kocha, może to dać nie tylko satysfakcję, ale i poczucie bezpieczeństwa. Od dawna jest już o mnie spokojna.
W dzieciństwie był Pan związany z dziadkami, rodzicami mamy.
O tak. Niestety nie ma ich juz z nami. Byli głównymi filarami mojego świata! Dbali o moje wychowanie, pilnowali lekcji, uczyli historii, patriotyzmu. Dziadek-bohater żołnierz wyklęty, uciekł do warszawy i tu się ukrywał przez parę lat, nim ogłoszono amnestię. Im zawdzięczam silny związek z kościołem, który mnie kształtował charakterologicznie. Byłem ministrantem w parafii pw.św.Stanisława Kostki na Żoliborzu, słuzyłem do mszy odprawianych przez ks.Jerzego Popiełuszkę. Wielu ludzi pyta, jak go wspominam. Pamiętam, że był bardzo skupiony, rozmodlony. Czuło się, że jego życie jest poswięcone wyższym, ważniejszym celom, chodź tak zwyczajnie, na co dzień, był jednym z nas, rozmawiał z nami, czasem żartował. Ale dyscyplinę w zakrystii trzymał żelazną ręką! To dla mnie bardzo ważne, że mogłem go znać.
Jest Pan półkrwi Polakiem, pół Kubańczykiem. Nie ciągnie Pana za ocean?
Urodziłem się w Warszawie, ale pierwsze lata spędziłem na Kubie. Przybyłem tu z mamą jako 5-latek, nie umiejąc mówić po polsku. Dziś czuję się Polakiem, jestem patriotą, uważam, że możemy byc dumni z naszego kraju i ktokolwiek spyta, powiem, ze moja ojczyzna jest tu! Ale i kuba stanowi część mnie. Ta wielokulturowość tylko wzbogaca.
Tak, ale on jest tam, a ja tu. Ojciec jest lekarzem weterynarii, genetykiem. Przyjechał do Polski robić dekorat i tak się poznali z mamą. Potem zabrał ja do Hawany. Pracował w Kubańskiej Akademi Naik. Dzis jest emerytem, wciąz aktywnym zawodowo. Zajmuje się hodowlą dobermanów, ma liczne pasje. Rok temu zdobył Pan Telereklamę Tele Tygodnia w kategorii juror.
Cieszyłem się jak dziecko! Była moim marzeniem od lat! To najbardziej obiektywna z nagród, obiekt pożądania wielu osobowości szklanego ekranu. Nagroda tym bardziej cenna, że konkurencja jest naprawdę duża. Był to doprawdy fantastyczny wieczór i niezapomniane przeżycie.
Fragment Rozm.JOLANTA MAJEWSKA-MACHAJ.
